piątek, 21 czerwca 2013

In libertate felicitas.

Szczęście w wolności? Czy aby na pewno? Ja jestem w końcu wolna. Czuję wielka ulgę, ale też niepokój. Moja wolność związała się z samotnością. Z odrzuceniem ludzi, których najbardziej kocham. Ludzi, którzy mnie powinni najbardziej kochać. Czu jest to wszystko do naprawienia? Jest gwiazdka nadziei, ale ból jest zbyt duży, żeby teraz to wykorzystać. Czy zmarnuje tą jedyną szansę?
Serce mam już milionie kawałków, przez te wszystkie dramaty. Nie ma możliwości, żeby znowu było całe. Nie wiem czy bardziej jest mi wstyd, czy przepełnia mnie żal. Nie potrafię się odezwać jednym słowem. Na samą myśl o was zbieram się do płaczu. Czy moja prawdziwa wolność będzie dopiero wtedy gdy o was zapomnę? Nie... to niemożliwe. Gdy się pogodzę z moim losem? Nie... to też niemożliwe. Chyba ostateczną możliwością jest, że porozmawiamy. Gdyby to tylko było takie łatwe. Zrobię to kiedyś. Obiecuję. Tylko nie teraz. Po prostu nie potrafię.

Marzę o tym, żeby kiedyś spotkać kogoś, komu będę mogła zaufać i mam nadzieję, że mu zaufam.

środa, 19 czerwca 2013

Non Omnia Possumiis Omnes

Egzystencjalno filozoficzne myśli powracają. Jak to jest, że człowiek zaczyna zastanawiać się nad sobą dopiero wtedy gdy wszystko straci. Może tylko ja tak mam? W każdym razie całe moje złe usposobienie doprowadziło do mojej duchowej klęski. Po raz kolejny stałam się wrakiem człowieka, ale przecież co mnie nie zabije to mnie wzmocni. Jakież mądre jest to powiedzenie, a jakież prawdziwe. W takim razie im bliżej jestem śmierci, tym jestem silniejsza jeśli jej uniknę? Nie sądzę. Dzieliło mnie kilka milimetrów od bliskiego spotkania z kostuchą. W cale nie jestem od tego silniejsza, wręcz przeciwnie. Czuję się jakbym nie miała duszy, serca, sumienia. Przede mną najcięższy okres w moim życiu. Zaczynam od nowa. Sama. Porzucam wszystko i wszystkich. Nie interesuje mnie co wszyscy o tym myślicie. Uważajcie, że robię z siebie ofiarę, że jestem zła i egoistyczna, że nie potrafię stawić czoła problemom.... nie ważne. Przeżyłam też kilka pięknych dni podczas tego czasu grozy. Od bardzo, bardzo dawna nie czułam tej miłości. Cieszę się, że chociaż przez te kilka godzin miałam ją z powrotem. Chociaż, gdy mi ją odebrali, chciałam umrzeć. Nie wiem co jest gorsze... nie posiadać miłości, czy ją stracić? Chyba wolałabym nigdy nie wiedzieć co to miłość, jeśli oczywistym jest to, że ją stracę.

Chciałabym szczególnie podziękować K. za to, że jest przy mnie, nie pyta i nie ocenia. Na Ciebie jedynego mogę liczyć, mimo wszystko. Tylko Ty mi pozostałeś i na prawdę bardzo to doceniam. Wiedz, że ja dla Ciebie zrobię wszystko!

Kiss.