Szczęście w wolności? Czy aby na pewno? Ja jestem w końcu wolna. Czuję wielka ulgę, ale też niepokój. Moja wolność związała się z samotnością. Z odrzuceniem ludzi, których najbardziej kocham. Ludzi, którzy mnie powinni najbardziej kochać. Czu jest to wszystko do naprawienia? Jest gwiazdka nadziei, ale ból jest zbyt duży, żeby teraz to wykorzystać. Czy zmarnuje tą jedyną szansę?
Serce mam już milionie kawałków, przez te wszystkie dramaty. Nie ma możliwości, żeby znowu było całe. Nie wiem czy bardziej jest mi wstyd, czy przepełnia mnie żal. Nie potrafię się odezwać jednym słowem. Na samą myśl o was zbieram się do płaczu. Czy moja prawdziwa wolność będzie dopiero wtedy gdy o was zapomnę? Nie... to niemożliwe. Gdy się pogodzę z moim losem? Nie... to też niemożliwe. Chyba ostateczną możliwością jest, że porozmawiamy. Gdyby to tylko było takie łatwe. Zrobię to kiedyś. Obiecuję. Tylko nie teraz. Po prostu nie potrafię.
Marzę o tym, żeby kiedyś spotkać kogoś, komu będę mogła zaufać i mam nadzieję, że mu zaufam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz